sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział I

Dziesięć lat później



Leżałam pod kołrą i czekałam aż kosmiczny ból brzucha zniknie i pozwoli mi powstać. Przykryłam się mocniej i trzęsącymi się dłońmi wzięłam szklankę mętnej wody z sokiem. Nie chciało mi się żyć. Jednak muszę wstać i ruszyć dupę przed siebie. Podnieść nogi. Musze. Osunęłam się na drżące dłonie i powoli przebierając nogami ruszyłam w stronę łazienki. Nogi trzęsły mi się, jakby nie mogły utrzymać ciężaru mojego całego ciała. Ciężkiego. Stanęłam na wagę i gapiłam się w cyfry. Dużo... Zeszłam z wagi i ruszyłam prosto do swojego pokoju. Do szafy z ubraniami. Chwile gapiłam się w fałdy materiału. Nie mam w co się ubrać...  Nałożyłam bokserkę, flanelową koszulę w kratę w kolorach czerni i czerwieni, oraz czarne jeansy opinające się na nogach. Związałam włosy w ciasny kok i zaczęłam wrzucać książki do czarnej torebki. Matematyka, angielski, historia, geografia, strój na wf... Umrę w te szkole. Głupie liceum. Po co mi nauka? Z impetem rzucam piórnik w torebkę i wychodzę z pokoju trzaskając drzwiami. Chodzę i nie wiem co mam ze sobą zrobić, więc teraz jestem w kuchni i parzę sobie zdrową zupę. Czytaj: Zupka chińska, która nie jest chińska i parzy w mordę jak pomidor. Nałożyłam talerz na miskę i czekam kilka minut aż będzie zdatne do jedzenia. Chwila. Mogłam zjeść na sucho. Idiotka. Wzięłam widelec i zamoczyłam go w zupie. Zdrowe śniadanie... Pełnowartościowe. Uśmiechnęłam się i nawinęłam miękki makaron na widelec. Jeść zupę widelcem. Ale to nic. Rzucam wszystko do zlewu i idę po mleko. Otwieram lodówkę i wyjmuje z niej karton mleka 0,9%. Ale chwila! Coś jest nie tak. Macham opakowaniem w górę i  w dół. Puste? Serio? Kto to brał? Kto wypił moje mleko? KURWA KTO? Rozpuszczam włosy, wiążę je znowu i jestem wściekła. Moje mleko. Postanawiam więc ruszyć do pokoju brata, wchodzę ciężko po schodach i wbijam mu prosto do pokoju. Z impetem wchodzę do jego azylu i wydzieram się.
- Kirk, wypiłeś całe mleko, mogłeś chociaż... - Z mojego gardła wyrwał się krótki, głośny pisk. On... To obrzydliwe. Zrobiłam się czerwona i odwracam się od niego i stoję tak odwrócona zasłaniając twarz, a głównie to oczy, jednak drżące z przerażenia dłonie nie pozwalają mi na to. Samogwałt... Mam płytki oddech, głośny, a serce bije mi jak oszalałe. Poczułam jego dotyk na swojej piersi. Jego ręce... Takie ciepłe... Jednak nie mogę. Staram wyrwać mu się z objęć. - Ałć, przestań... - Krzyczę resztką sił.
- Przestań... Nie jesteśmy nawet rodziną... Ja... Cię chcę... - Wyszeptał mi do ucha. Jego głos... Ciepły. Nieziemski. Taki... Troskliwy... - Kocham Cię... - Coś scisnęło mnie w gardle. Głowa kazała mi uciekać, ale nie. Coś we mnie pękło.
- Ja Cię chyba też... Kirki... - Więc to to właśnie czuję? Więc to to myślę? Ja... Ja na serio go kocham... To to jest to ciepło? Mamo... Już wiem... Co to za uczucie... Wiem, że to na pewno to...

4 komentarze:

  1. "(...)i pozwoli mi powstać." Najarana Koni widzi w tym momencie "Padłeś, powstań. Pałerejd" XDDD Jestem głupia XDD
    No, wiadomo, jak zawsze mi się podoba.
    Koni bez gustu, łeee ;_;

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeeeej, ja tu czytałam, Vi. Ale nie komentowałam. Wiesz o tym. Kiedy coś tu napiszesz xD? Będę komentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale oczy bolą od patrzenia D:
      A jęczysz, że nie komentują...

      Usuń